Ego Hazelnut Passion nowe praliny od Vobro

Ego Hazelnut Passion nowe praliny od Vobro


 Dzień dobry :-) Znowu przybywam do Was z pysznymi nowościami od Vobro, tym razem to Ego Hazelnut Passion. Praliny zapakowane są w poręczne opakowanie typu doypackm, która posiada łatwe otwieranie dzięki bocznym nacięciom oraz możliwość wielokrotnego zamykania i otwierania dzięki wbudowanej strunie. W opakowaniu znajdziemy 8 pralinek, każda w szczelnej, osobnej zawijce. 


Pralinki smakują wyśmienicie. Są w kształcie kopczyka, środek to orzech laskowy zatopiony w kremie orzechowym. Całość oblana mleczną czekoladą. Praliny po prostu rozpływają się w ustach. Oczywiście kilka osób zostało nimi obdarowane i wszyscy są zachwyceni smakiem. Dlatego też zasługują na konkretną pochwałę :-)


Opakowanie jest eleganckie i przyciąga wzrok. Jest też bardzo poręczne, bo możemy go zabrać ze sobą gdzie tylko chcemy i delektować się smakiem Ego :-) 


Współpraca reklamowa z marką Vobro

Idealna kawa po 17: kawa bezkofeinowa, która smakuje jak marzenie

Idealna kawa po 17: kawa bezkofeinowa, która smakuje jak marzenie


 Pod wieczór często masz ochotę na kawę, ale nie chcesz ryzykować gorszego snu? W takiej sytuacji dobrze sprawdza się kawa bezkofeinowa, która może smakować naprawdę dobrze, jeśli wybierzesz właściwe ziarna i zaparzysz ją w odpowiedni sposób.

Czym jest kawa bezkofeinowa i ile ma kofeiny?

Kawa bezkofeinowa to taka, z której usunięto większość kofeiny jeszcze na etapie zielonych ziaren, zanim trafiły do palenia. Warto zaznaczyć, że to nie jest inny napój ani kawa rozpuszczalna. To kawa ziarnista, mielona, pod espresso lub do przelewu, tylko po procesie dekofeinizacji.

W praktyce bezkofeinowa wersja napoju nadal może zawierać niewielkie ilości kofeiny. Najczęściej mówimy o kawie, z której usunięto ok. 97% kofeiny (czasem więcej, zależnie od metody i producenta). Ile to oznacza w kubku? Zależy od porcji i parzenia, ale orientacyjnie:

  • zwykła kawa może mieć ok. 70–140 mg kofeiny w filiżance/kubku;
  • kawa bezkofeinowa często ma ok. 2–15 mg w porcji.

Przeczytaj więcej: https://javacoffee.pl/collections/bezkofeinowa.

Jak usuwa się kofeinę? Metody i co oznaczają na etykiecie

Kofeinę usuwa się z zielonych ziaren (przed paleniem), bo wtedy da się ją wypłukać lub wyciągnąć bez rozbijania struktury palonej kawy. Na opakowaniu najczęściej można zobaczyć nazwę metody albo krótką informację typu water process lub CO₂ decaf.

Swiss Water / Water Process

To metoda oparta na wodzie i filtracji, bez użycia rozpuszczalników chemicznych. W skrócie: kofeina jest wypłukiwana z ziaren w wodzie, a później wyłapywana na filtrach (zwykle z węglem aktywnym). Ten proces ma na celu usunięcie kofeiny przy możliwie małej utracie innych związków smakowych. Na etykiecie możesz spotkać: Swiss Water, Water Process, czasem też z dopiskiem solvent-free.

CO₂ (dwutlenek węgla)

W tej metodzie używa się CO₂ pod wysokim ciśnieniem (często w formie tzw. nadkrytycznej), który działa jak selektywny ekstraktor – dobrze wiąże kofeinę i pozwala ją oddzielić od ziaren. Potem CO₂ jest odzyskiwany, a kofeina usuwana z obiegu. Na opakowaniu zwykle widnieją napisy: CO₂ Process lub Carbon Dioxide Decaf, czasem też supercritical CO₂.

Przeczytaj więcej: https://javacoffee.pl/blogs/news/najlepsza-kawa-bezkofeinowa.

Jak wybrać dobrą kawę bezkofeinową?

Przy kawie bezkofeinowej łatwo trafić na produkt poprawny, ale bez wyrazistego smaku, dlatego w sklepie warto czytać etykietę uważniej niż zwykle. Najpierw sprawdź, czy to faktycznie kawa ziarnista lub mielona (a nie słodzony proszek typu latte) oraz czy producent podaje konkretne informacje: pochodzenie, metodę usunięcia kofeiny, profil smakowy, datę palenia. Im więcej szczegółów, tym większa szansa, że to kawa robiona z myślą o jakości, a nie tylko o tym, żeby była bez kofeiny.

Data palenia i świeżość

Najlepszy punkt odniesienia to data palenia, nie „najlepiej spożyć przed”. Szukaj kawy wypalonej możliwie niedawno. Zbyt stara szybciej traci aromat, a wtedy łatwo o wrażenie, że napój jest mało wyrazisty. Jeśli na opakowaniu nie ma daty palenia, a jest tylko długa data przydatności, to często znak, że masz do czynienia z produktem bardziej „półkowym” niż świeżym.

Profil palenia dopasowany do preferencji

Warto dopasować palenie do tego, jaką kawę lubisz i jak ją parzysz. Jeśli wolisz łagodniejszy smak, czekoladowe lub orzechowe nuty i pijesz kawę z mlekiem, zwykle lepiej sprawdzi się palenie średnie lub ciemniejsze (ale nie skrajnie ciemne). Jeśli lubisz lżejszy profil i sięgasz głównie po czarną kawę, możesz zdecydować się na palenie jaśniejsze, pamiętając, że w kawie bezkofeinowej bardzo jasne palenie czasem wypada mniej soczyście niż w wersji z kofeiną. Pomaga też umieszczona na opakowaniu informacja typu „pod espresso” albo „pod przelew” – to prosta wskazówka, że palarnia dobrała palenie pod konkretną metodę.

Kawa bezkofeinowa potrafi zachowywać się trochę inaczej niż zwykła – łatwiej ją niedoparzyć (wtedy jest wodnista) albo przeparzyć (pojawia się szorstka gorycz). Dlatego zacznij od podstaw: świeże mielenie, stabilna temperatura wody i trzymanie się proporcji. Jeśli coś nie gra w smaku, najczęściej wystarczy jedna korekta: drobniejsze/grubsze zmielenie albo skrócenie/wydłużenie kontaktu kawy z wodą.

Dla kogo kawa bezkofeinowa to dobry wybór (nie tylko po 17.00)?

Kawa bezkofeinowa to nie tylko opcja dobra pod wieczór. Sprawdzi się też wtedy, gdy chcesz pić więcej kaw w ciągu dnia, ale ograniczyć łączną dawkę kofeiny, np. przy pracy z domu, długich spotkaniach albo w okresach większego stresu. To dobry wybór dla osób, które są wrażliwe na kofeinę (czują kołatanie serca, rozdrażnienie) albo zauważają, że nawet jedna filiżanka późnym popołudniem pogarsza jakość snu. Przydaje się również wtedy, gdy lubisz smak i rytuał parzenia, ale nie zależy ci na efekcie pobudzenia.

Artykuł sponsorowany

 


Postanowienie nie-noworoczne: nauka angielskiego

Postanowienie nie-noworoczne: nauka angielskiego

 


Nowy rok to klasyczny moment, żeby coś w sobie zmienić. Zazwyczaj ambitnie obiecujemy sobie zdrową dietę, więcej ruchu i… naukę języka angielskiego. Problem w tym, że większość takich postanowień topnieje szybciej niż śnieg w styczniu. Dlatego może warto spróbować inaczej — postanowić coś nie w styczniu, ale teraz. Ot, w środku grudnia, we wtorek, o dziesiątej rano. To nie data motywuje, tylko decyzja.

Dlaczego właśnie angielski?

Język angielski nie jest już tylko narzędziem — stał się przepustką. Do pracy, podróży, kontaktów i wiedzy. W świecie, w którym informacje przepływają szybciej niż kiedykolwiek, umiejętność komunikacji po angielsku otwiera drzwi, których nawet nie widać bez tej kompetencji.

Nie chodzi tylko o karierę. Angielski pozwala oglądać filmy w oryginale, rozumieć piosenki, rozmawiać z ludźmi z całego świata. To brzmi banalnie, ale dopiero kiedy po raz pierwszy samodzielnie dogadasz się za granicą — bez stresu i gestykulacji — czujesz, jak wiele to zmienia.

Dlaczego „postanowienie nie-noworoczne” działa lepiej?

Bo jest realne. Nie towarzyszy mu presja nowego roku, gotowych planów z Internetu czy porównania z innymi. „Nie-noworoczne” postanowienie to po prostu świadoma decyzja, że chcesz coś zmienić — i zaczynasz teraz, nie od poniedziałku.

Psychologowie mówią o „efekcie świeżego startu”. Nie musi być związany z datą — wystarczy moment, w którym czujesz gotowość. A kiedy nauka języka wynika z Twojej potrzeby, nie z kalendarza, masz większe szanse, by wytrwać.

Jak wytrwać w nauce angielskiego?

  • Ustal cel, nie tylko kierunek. Nie mów „chcę znać angielski”. Powiedz: „chcę umieć zamówić kawę za granicą bez stresu” albo „chcę rozumieć rozmowy w pracy po angielsku”. Konkret mobilizuje.

  • Zmieniaj rytm, nie cel. Czasem masz więcej energii, czasem mniej. To normalne. Nie rezygnuj, po prostu dopasuj tempo. Lepiej 10 minut dziennie niż 2 godziny raz w tygodniu.

  • Nie ucz się sam. Nauka z nauczycielem lub w grupie to nie tylko kontrola postępów, ale też motywacja i rozmowa. W szkole językowej, takiej jak Sokrates, znajdziesz wsparcie lektorów i praktyczne zajęcia, dzięki którym nie „uczysz się angielskiego”, tylko używasz go od pierwszych lekcji.

  • Nagradzaj się. Każde nowe słowo to krok. Każda rozmowa — sukces. Doceniaj siebie częściej.

Dlaczego warto uczyć się właśnie teraz?

Bo teraz to idealny moment. Zawsze jest. Angielski nie wymaga wyjątkowych okoliczności – wymaga decyzji. Dziś możesz zrobić pierwszy krok: zapisać się na kurs, obejrzeć film po angielsku, otworzyć aplikację z fiszkami. Każde działanie ma znaczenie.

Znasz to uczucie, gdy odkładasz coś na potem, a potem nigdy nie nadchodzi? Nauka angielskiego to inwestycja w siebie, która się zwraca. Czasem szybciej, niż myślisz.

Angielski jako część codzienności

Nie musisz mieć wielkich planów. Wystarczy rytuał: podcast rano, notatka w języku angielskim po południu, krótkie wideo przed snem. Język wchodzi w życie naturalnie, gdy nie jest obowiązkiem, tylko ciekawym towarzyszem dnia.

Z czasem zauważasz, że coraz częściej myślisz po angielsku. Że coś w głowie „kliknęło”. To moment, w którym rozumiesz — to działa. I że najtrudniejsze nie było nauczyć się, tylko zacząć.

Zrób to dla siebie

Nie dlatego, że wypada. Nie dlatego, że nowy rok. Dlatego, że chcesz otworzyć się na świat. Jeśli szukasz miejsca, gdzie nauka naprawdę ma sens, gdzie czujesz postęp i wsparcie, zajrzyj na poradnik językowy i dowiedz się więcej.

Bo najlepsze postanowienia to te, które nie mają daty. Mają sens.

Artykuł sponsorowany


Jakie ciasto upiec na Wigilię? Podpowiadamy!

Jakie ciasto upiec na Wigilię? Podpowiadamy!

 


Święta Bożego Narodzenia mają w sobie coś wyjątkowego – zapach cynamonu, miodu i pomarańczy unosi się w powietrzu, a samo pieczenie ciast staje się rodzinnym rytuałem. Trudno wyobrazić sobie Wigilię bez słodkiego akcentu. Ale jakie ciasto wybrać, by dodać wieczorowi magii i umilić wspólne chwile przy stole?

Tradycja, która pachnie domem

Polskie święta mają swoje klasyki – makowiec, piernik i sernik. Każde z tych ciast niesie ze sobą historię i symbolikę, a ich aromaty potrafią przenieść nas wspomnieniami do dzieciństwa.
Makowiec to nie tylko smak, ale też symbol dostatku i spokoju. Najczęściej pieczony w formie zawijańca, z grubą warstwą aromatycznej masy makowej, często polany lukrem i posypany skórką pomarańczową – zawsze robi wrażenie.

Obok niego często pojawia się piernik – ciasto dojrzewające, pełne przypraw korzennych i miodu. Wymaga cierpliwości, bo żeby nabrał głębi smaku, musi odpocząć przez kilka dni lub tygodni. W rezultacie jednak staje się miękki, pachnący i po prostu świąteczny.
Sernik z kolei to ucieleśnienie domowego ciepła – prosty, ale elegancki. W wersji świątecznej często z dodatkiem bakalii lub skórki cytrusowej. Może nie jest najbardziej efektowny, ale ma w sobie coś kojącego, co wpisuje się w atmosferę Wigilii.

Nowoczesne interpretacje klasyki

Niektórzy lubią trzymać się tradycji, inni – szukają powiewu świeżości. Dla tych drugich doskonałym wyborem będzie ciasto z nowoczesnym akcentem. Na przykład piernik w wersji brownie z nutą pomarańczy i gorzkiej czekolady albo tarta migdałowa z jabłkami i karmelem.
Coraz większą popularnością cieszą się też mini wypieki – makowe muffinki czy drożdżowe zawijasy z lukrem cytrynowym. Są nie tylko efektowne, lecz także praktyczne, zwłaszcza przy większej liczbie gości.

Smaki z różnych regionów Polski

Warto też sięgnąć po regionalne inspiracje. W wielu częściach Polski świąteczne stoły wyglądają zupełnie inaczej. Na Mazowszu króluje keks z bakaliami, w Małopolsce – piernik z konfiturą śliwkową, a na Podlasiu – miodownik przekładany kremem z kaszy manny.
Na Śląsku nikt nie wyobraża sobie świąt bez drożdżowego makowca, a sernik z grubą polewą czekoladową to niemal obowiązek. Każdy region ma swój wyjątkowy przepis, a w tym tkwi niezwykłe bogactwo polskich świąt. Może więc w tym roku warto spróbować czegoś spoza rodzinnej tradycji – choćby kujawskiego piernika na piwie?

Warto poznać wigilijną ofertę warszawskiej restauracji NovaWola.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze ciasta?

Dobry wybór ciasta wigilijnego nie zależy wyłącznie od gustu. Warto wziąć pod uwagę kilka praktycznych kwestii.
Jeśli po kolacji stół ugina się od potraw, lepiej wybrać coś lżejszego – np. sernik na zimno z nutą wanilii lub tatrę owocową. Gdy zależy nam na tradycyjnym smaku, postawmy na piernik lub makowiec.
Warto też rozplanować czas przygotowań – niektóre wypieki, jak piernik staropolski, trzeba zrobić wcześniej, bo dojrzewają z czasem. Z kolei ciasta drożdżowe i serniki najlepiej upiec dzień lub dwa przed Wigilią, by zachowały świeżość i puszystość.

Ciasto, które łączy pokolenia

Wigilijne ciasto to więcej niż deser – to symbol wspólnego świętowania, część rodzinnej tradycji. To właśnie zapach pieczenia przywołuje wspomnienia i sprawia, że dom nabiera świątecznego ciepła.
Bez względu na to, czy w tym roku wybierzesz klasyczny piernik, nowoczesną tatrę czy sprawdzony makowiec, jedna zasada zawsze pozostaje aktualna – piecz z sercem. Bo to ono jest najważniejszym składnikiem każdego udanego wigilijnego wypieku.

Artykuł sponsorowany

Baton Jamajka Dubai Style Pistachio & Kadayif od Vobro

Baton Jamajka Dubai Style Pistachio & Kadayif od Vobro

 


Dzień dobry :-) Za oknem dziś szaro, buro i ponuro. Niestety u mnie pada, ciemno i nieprzyjemnie. Dziś chciałam Wam zaprezentować Baton Jamajka Dubai Style od Vobro. Dla mnie zgubny niestety, bo nie potrafię się mu oprzeć. No moje smaki jak nic, uwielbiam pistacje, to nadzienie i cały baton. 

Wnętrze batonika to kremowe nadzienie pistacjowe z chrupiącym ciastem Kadaifi, a całość otulona aksamitną, mleczną czekoladą. 


Baton nie jest mdły, ani przesadnie słodki. Wszystko jest idealnie wywarzone. Baton świetny na poprawę humoru, do kawy, jeśli ma się ochotę na coś słodkiego. Ma jedną wadę - ciężko poprzestać na zjedzeniu jednego ;-) Nam smakuje baaardzo :-)

Próbowaliście już Baton Jamajka Dubai Style Pistachio & Kadayif od Vobro ? Jakie wrażenia?  

Współpraca reklamowa z marką Vobro 



Pulpeciki z makaronem w sosie serowo - śmietanowym

Pulpeciki z makaronem w sosie serowo - śmietanowym

 


Dzień dobry :-) Grudzień to zabiegany miesiąc, więc u nas królują obiady na szybko. Tym razem makaron z pulpecikami, cukinią, suszonymi pomidorami, pistacjami i  to wszystko w sosie serowym. 

Składniki na 4 porcje:

  • 500 g mięsa mielonego z szynki
  • 300 g makaronu rurki
  • 1 cukinia
  • 6 sztuk suszonych pomidorów
  • 1/2 szklanki posiekanych pistacji
  • cebula
  • sól
  • pieprz
  • świeża natka pietruszki
  • 1 bulionetka drobiowa Knorr
  • 1/2 szklanki śmietanki 30%
  • 3/4 szklanki startego sera u nas Gouda
  • 1 jajko

1. Mięso mielone łączymy z jajkiem, solą i pieprzem. Formujemy pulpeciki. Ja upiekłam je w  airfryer, żeby było szybciej. Makron gotujemy al dente. 
2 Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, cebulę siekamy i podsmażamy, dorzucamy pokrojoną w ćwiartki cukinię i smażymy.
3. W 250 ml wrzątku rozpuszczamy 1 bulionetkę drobiową Knorr, przelewamy do warzyw. W rondelku podgrzewamy śmietankę. Jak będzie ciepła wrzucamy do niej starty ser i mieszamy. Wszystko nam zgęstnieje, ale to nic.
4. Do cukinii i pomidorów wrzucamy wcześniej upieczone pulpeciki (możemy je udusić na patelni z cukinią, cebulą i pomidorami). Dodajemy masę serową, mieszamy. Wszystko ładnie powinno nam się połączyć i powinien zrobić się kremowy sos. Na końcu dorzucamy posiekane pistacje, jak trzeba doprawiamy solą i pieprzem. Smacznego :-)

#reklama #knorr #przepisypl @knorrpolska @przepisypl  






Dlaczego masz nadwagę? I co z tym zrobić możesz zrobić (bez głodówek i cud-diet)?

Dlaczego masz nadwagę? I co z tym zrobić możesz zrobić (bez głodówek i cud-diet)?

 


W teorii wszystko wydaje się proste. Tyjemy, bo dostarczamy organizmowi więcej energii, niż on jest w stanie zużyć. „Jedz mniej, ruszaj się więcej” – słyszymy na każdym kroku. Gdyby ta rada była tak skuteczna, jak często powtarzana, problem nadwagi nie dotyczyłby ponad połowy dorosłych Polaków. A jednak dotyczy. I to nie dlatego, że jesteśmy leniwi czy niezdyscyplinowani. Powód jest znacznie głębszy – i bardziej złożony. W rzeczywistości za dodatkowe kilogramy odpowiada nie tylko bilans energetyczny, ale też psychologia, środowisko, styl życia, jakość diety i sposób myślenia o jedzeniu. Chcesz schudnąć skutecznie i bez efektu jojo?

1. Nadwaga to nie tylko jedzenie – to system

Zacznijmy od pytania: Dlaczego naprawdę tyjesz?

Często nie chodzi tylko o to, że zjadłeś o jeden pączek za dużo. Nasze decyzje żywieniowe są wynikiem wielu nawarstwionych czynników. Zobacz:

  • Kultura – w Polsce jedzenie to sposób okazywania miłości. „Zjedz jeszcze kotlecika, kochanie” – to hasło, które zna każdy.
  • Psychologia – jemy ze stresu, z nudów, z poczucia winy albo w nagrodę. To tzw. jedzenie emocjonalne.
  • Genetyka – niektóre osoby spalają energię szybciej, inne wolniej. I nie mamy na to wpływu.
  • Środowisko – żyjemy w świecie, w którym jedzenie jest tanie, dostępne 24/7, a aktywność fizyczna – zbędna.

Nie chodzi więc tylko o silną wolę. Chodzi o system, który sprzyja przejadaniu się i biernemu stylowi życia. Dlatego właśnie sam zakaz „nie jedz słodyczy” zazwyczaj nie działa.

2. Dlaczego diety cud nie działają?

Przez lata wmawiano nam, że wystarczy przejść na konkretną dietę, by rozwiązać problem raz na zawsze. Dieta Kopenhaska, Dukana, SIRT, ketogeniczna, głodówki sokowe – każda obiecuje szybką utratę wagi. I często ją daje… na chwilę.

Problem pojawia się później – kiedy kończy się „plan”, a my wracamy do starego stylu życia. Bez zbudowanych nawyków i zrozumienia, jak działa nasze ciało, powrót do dawnej wagi (lub wyższej) jest niemal pewny. To tzw. efekt jojo, który potrafi zniszczyć nie tylko metabolizm, ale i relację z jedzeniem.

Co zamiast tego? Indywidualizacja. Dieta dopasowana nie tylko do Twojego celu, ale też do Twojego stylu życia, psychiki, preferencji kulinarnych i codziennej rutyny. Wtedy szansa, że wytrwasz w zmianach, rośnie wykładniczo.

3. Od czego zacząć? Od dobrej diagnozy

Pierwszym krokiem w skutecznym odchudzaniu nie jest wykluczenie pieczywa, tylko poznanie swoich potrzeb energetycznych. Musisz wiedzieć, ile kalorii potrzebuje Twoje ciało, żeby funkcjonować, a ile spala w ciągu dnia (wliczając w to pracę, sen, ruch i trawienie). Dopiero wtedy możesz wprowadzać sensowny deficyt kaloryczny – taki, który pozwoli Ci schudnąć bez głodzenia się.

Najprościej? Skorzystać z narzędzia, które zrobi to za Ciebie. Kalkulator kalorii od Dietetyki Nie Na Żarty to jedno z najlepszych narzędzi dostępnych online. W kilka minut obliczysz swoje zapotrzebowanie energetyczne, uwzględniając płeć, wiek, wzrost, wagę i poziom aktywności. Co więcej – narzędzie nie tylko pokaże Ci, ile jeść, ale też podpowie, jak rozłożyć makroskładniki (białka, tłuszcze, węglowodany), by dieta była zbilansowana.

Taka baza pozwala uniknąć zgadywania – a to właśnie błędne szacunki (np. „jem tylko 1500 kcal dziennie, a nie chudnę”) są najczęstszą przyczyną frustracji i porażek.

4. Odchudzanie to proces, nie sprint

Nadwaga to nie jest problem, który pojawił się w tydzień – i nie zniknie w tydzień. Tymczasem wiele osób oczekuje spektakularnych rezultatów po kilku dniach zmiany diety. Takie podejście prowadzi do skrajności – głodówek, diet „na 100%” i zrywów motywacyjnych, które kończą się równie szybko, co się zaczęły.

W rzeczywistości najlepsze efekty osiąga się małymi krokami. Zamiast zmieniać wszystko na raz, warto zacząć od podstaw:

  • Regularne posiłki
  • Więcej warzyw i błonnika
  • Sen 7–8 h dziennie
  • Ruch – nawet spacery są lepsze niż nic
  • Unikanie jedzenia emocjonalnego

Aby dobrze dobrać tempo chudnięcia i skalę deficytu, warto trzymać się danych. Kalkulator kalorii Dietetyki Nie Na Żarty nie tylko oblicza zapotrzebowanie, ale też umożliwia ustawienie konkretnego celu – np. utrata 0,5 kg tygodniowo – i oblicza potrzebny deficyt. To konkretna liczba, którą możesz przenieść do aplikacji żywieniowej lub jadłospisu.

5. Dlaczego warto skorzystać z pomocy specjalisty?

Choć można próbować działać samodzielnie, wiele osób przyznaje, że największy przełom w ich odchudzaniu nastąpił dopiero wtedy, gdy… przestały robić wszystko same.

Współpraca z dietetykiem to coś więcej niż tylko rozpiska z jadłospisem. To wsparcie, edukacja, monitoring postępów i modyfikacje planu, gdy życie nie idzie zgodnie z planem. Dobry specjalista nie ocenia, nie narzuca – tylko wspiera, tłumaczy i pomaga wdrażać zmiany na stałe.

Nie masz jeszcze przestrzeni na współpracę z dietetykiem? Zacznij od podstaw – np. od obliczenia swoich potrzeb z pomocą kalkulatora kalorii od Dietetyki Nie Na Żarty. Dzięki temu zobaczysz czarno na białym, ile energii naprawdę potrzebujesz – i co może być przyczyną stagnacji.

6. Dlaczego nie możesz schudnąć?

Wielu osobom wydaje się, że robią wszystko dobrze – a jednak waga stoi. Powody mogą być różne:

  • Nieświadome podjadanie między posiłkami
  • Błędna ocena porcji (np. „łyżka masła” ma 90 kcal, ale zwykle jemy 2)
  • Zbyt mała ilość ruchu poza treningiem (tzw. NEAT)
  • Zaburzenia hormonalne lub problemy zdrowotne
  • Brak snu i przewlekły stres (kortyzol wpływa na apetyt i magazynowanie tłuszczu)

Czasem potrzeba tylko kilku korekt, żeby w końcu ruszyć z miejsca. Dlatego kluczowa jest świadomość i mierzenie efektów – nie tylko wagą, ale też obwodami, samopoczuciem i relacją z jedzeniem.

Podsumowanie

Nadwaga nie bierze się z lenistwa. To efekt złożonych mechanizmów – biologicznych, środowiskowych, psychicznych i społecznych. Dlatego skuteczne odchudzanie to nie kolejna dieta cud, ale rozwiązanie dopasowane do Ciebie.

Od czego zacząć?

  1. Poznaj swoje potrzeby kaloryczne i deficyt – skorzystaj z kalkulatora kalorii Dietetyki Nie Na Żarty
  2. Zmieniaj dietę stopniowo, dopasowując ją do siebie, a nie odwrotnie.
  3. Monitoruj efekty – nie tylko wagą, ale też obwodami i samopoczuciem.
  4. Nie bój się sięgnąć po pomoc specjalisty, jeśli czujesz, że utknąłeś.

Dzięki narzędziom takim jak kalkulator kalorii oraz coraz lepszemu dostępowi do dietetyków online, skuteczne odchudzanie jest prostsze niż kiedykolwiek. Nie musisz być idealny – wystarczy, że zaczniesz działać mądrze. I to najlepiej… od dzisiaj.

Artykuł sponsorowany 


Batonik Pinki Strawberry od Vobro

Batonik Pinki Strawberry od Vobro

 

Cukierki Pinki Strawberry od Vobro już Wam kiedyś pokazywałam tutaj (klik). Tym razem forma batonika. Idealny dla jednej osoby, albo do podziału dla dwojga, bo w opakowaniu znajdziemy dwa cukierki. Batonik różni się od cukierków otoczką, która tutaj jest z czekolady deserowej, a w cukierkach była truskawkowa. Dla mnie wersja z czekoladą deserową jest lepsza. 


Jeśli chodzi o smak, to jest on letni, truskawkowy, delikatny i rozpływający się w ustach. Dla miłośników truskawkowych smaków - idealny. Nadzienie dwukolorowe: biała część śmietankowa, a różowa to oczywiście smak truskawkowy, który zawiera suszone truskawki. Całość w czekoladzie deserowej. 

Cukierki smakują rewelacyjnie nie tylko nam, ale też każdemu obdarowanemu ;-) 


Wpis powstał w ramach współpracy reklamowej z marką Vobro. Moja opinia jest dobrowolna i rzetelna. 
Jamajka Pistachio & Kadayif od Vobro

Jamajka Pistachio & Kadayif od Vobro

 


Dzień dobry :-) Przy niedzieli będę Was kusić słodkościami ;-) Nowa, limitowana seria popularnej Jamajki marki Vobro. Tym razem Pistahio & Kadayif . Ostatnio produkty z pistacją i ciastem Kadayif są bardzo popularne i możemy je spotkać wszędzie. Ja pistacje uwielbiam, mogę jeść na okrągło, oprócz kawy to mój nałóg :-) 



Jeśli chodzi o cukierki Jamajka to smakują ciekawie, mają idealnie zbilansowany smak. Polubili je wszyscy domownicy. Szkoda, że jest to wersja limitowana, mam nadzieję, że wejdą do stałej oferty. Jeśli więc chcecie wypróbować ten smak, to proponuję się pośpieszyć ;-)

Wpis powstał w ramach współpracy reklamowej z marką Vobro.pl 




Pianka z galaretką Mango & Truskawka od Vobro

Pianka z galaretką Mango & Truskawka od Vobro

 

Vobro

Na poprawę humoru, do porannej kawki , czy w celu umilenia sobie dnia, idealne będą pianki z galaretką od Vorbo

Do wyboru mamy dwa smaki soczyste mango i słodka truskawka. Oba smaki wyśmienite, ciężko się im oprzeć. Połączenie śmietankowej pianki i galaretki, całość oblana lekkim, białym kremem. Te wersje smakowe są wersją limitowaną, typowo letnią. 



Wszystkim obdarowanym bardzo smakowały oba warianty smakowe. Każdy jest wyjątkowy i bardzo smaczny. Owocowa galaretka połączona z pianką po prostu rozpływa się w ustach. Nie bez powodu te słodkości noszą nazwę "WOW" bo rzeczywiście jest ona adekwatna do ich walorów smakowych :-)


  Każda pianko - galaretka zawinięta jest w osobną owijkę. Sprzedawane są jako produkty na wagę. Są też dostępne w opakowaniach 1 kg. Produkt nie zawiera barwników, ani sztucznych konserwantów, oraz syropu glukozowo - fruktozowego. 

Mieliście już okazję wypróbować pianko - galaretki WOW???

Wpis powstał w ramach współpracy reklamowej z marką Vobro 

Copyright © 2016 kruche babeczki , Blogger