Roladki z indyka z żurawiną, bazylią i mozzarellą zawijane w boczek

Roladki z indyka z żurawiną, bazylią i mozzarellą zawijane w boczek



Dzień dobry :-) Pyszne roladki z indyka z żurawiną, świeżymi listkami bazylii i mozzarellą zawijane w boczek. U nas do tego ziemniaczki i mix sałat. Roladki wyszły smaczne, mięciutkie i soczyste. Jeśli lubicie takie obiadki to polecam :-) Pozdrowionka ślę :-)

Składniki na 4 porcje:

  • kawałek fileta z indyka
  • 10 plasterków boczku u mnie wędzony
  • świeże listki bazylii
  • mini kulki mozzarelli
  • suszona żurawina
  • sól
  • pieprz 


1. Filet z indyka kroimy na plastry takie około 2-2,5 cm grubości. Następnie rozbijamy je na cieńsze i oprószamy solą i pieprzem.
2. Kulki mozzarelli kroimy na pół, listki bazylii myjemy. Rozkładamy naszego rozbitego już kotleta z indyka i na jednej połowie rozkładamy listki bazylii, żurawinę i kulki mozzarelli. Następnie zawijamy i owijamy boczkiem. Przekładamy do naczynia żaroodpornego (na spód możemy da troszkę oliwy). Tak samo robimy z pozostałymi kotletami.
3. Nasze roladki pieczemy w 180 stopniach około 30 minut. Podajemy z ulubionymi dodatkami: ziemniakami, frytkami, kaszą, ryżem i surówką lub sałatką. Smacznego :-)




Zdrowe kulki rafaello z kaszy jaglanej

Zdrowe kulki rafaello z kaszy jaglanej



Dzień dobry :-) Poniedziałek zaczynamy od słodkości. Tym razem zdrowych, bo kulki zrobione z kaszy jaglanej, słodzone syropem klonowym. Bardzo fajne w smaku, szybkie i proste w przygotowaniu. Na pewno się już z takimi spotkaliście, a jak nie to polecam wypróbować. Moje porcja kulek spora, bo wyszło około 50 sztuk. Do ugotowania kaszy użyłam zwykłego mleka, które można zastąpić roślinnym. Polecam i miłego poniedziałku Wam życzę :-)

Składniki:

  • 1,5 szklanki kaszy jaglanej
  • 2 szklanki mleka 2 % u mnie bez laktozy
  • 1/2 szklanki wody
  • 250 g wiórek kokosowych + do obtoczenia kulek
  • 8 łyżek syropu klonowego 



1. Kaszę jaglaną kilka razy porządnie płuczemy. Ja zalałam ją wodą i zostawiłam na całą noc. Na drugi dzień jeszcze raz ją przepłukałam i ugotowałam z mlekiem i dodatkiem wody. Gotujemy do momentu, aż kasza wsiąknie nam cały płyn, na średnim ogniu i pamiętamy o tym, żeby co jakiś czas mieszać. Zostawiamy do przestudzenia (kasza nie musi być wystudzona całkowicie)
2. Jeszcze lekko ciepłą kaszę partiami miksowałam dokładnie blenderem dodając wiórki kokosowe. Następnie do całości dodałam syrop klonowy (syropu dodajemy pod siebie, ja wolałam kulki mniej słodkie więc dałam tyle, jeśli chcecie i lubicie bardziej słodkie to najlepiej próbować po wymieszaniu i dodawać tyle syropu ile chcecie. Syrop możecie zastąpić miodem lub cukrem trzcinowym, tylko cukier najlepiej zmielić w młynku), wymieszałam dokładnie całość.
3. Na talerz wysypałam wiórki kokosowe, łyżką nabierałam porcje ciasta i zwilżonymi wodą rękami formowałam kulki, które później obtaczałam w kokosie. Ręce co jakiś czas zwilżałam wodą, żeby kulki lepiej mi się formowały. Gotowe kulki najlepiej włożyć na całą noc do lodówki. Smacznego :-)




Kruche ciasteczka orzechowe

Kruche ciasteczka orzechowe



Dzień dobry :-) W końcu piątek :-) Dobrze, że już weekend, jakiś ten tydzień taki męczący był. Ja ma dla Was dzisiaj przepis na pyszne kruche ciasteczka orzechowe z nutą cynamonu. Przełożyliśmy je marmoladą owocową. Ciasteczka robią się miękkie tak na drugi, trzeci dzień. Mogą poleżeć dłuższą chwilę, ale raczej szybciutko zniknął, tak jak u mnie :-) Polecam i miłego piątku Wam życzę :-)

Składniki:

  • 400 g mąki pszennej
  • 120 g orzechów zmielonych
  • 100 g cukru pudru
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 250 g masła
  • 2 jajka L
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia


Dodatkowo:

  • marmolada do przełożenia
  • cukier puder do posypania 


1. Na stolnicę przesiewamy mąkę razem z proszkiem do pieczenia, dodajemy cukier, i masło, które siekamy nożem i później rozcieramy z mąką.
2. Następnie dodajemy zmielone orzechy, cynamon, i jajka. Zagniatamy ciasto.
3. Stolnicę lekko podsypujemy mąka. Ciasto dzielimy na porcje, każdą wałkujemy na grubość około 2-3 mm. Foremką wykrawamy ciasta. Jak robimy z dziurką, to pamiętajmy o tym, żeby ciastek z dziurką było tyle samo co bez niej ;-)
4. Formę wykładamy papierem do pieczenia, układamy ciasta i pieczemy w 180 stopniach około 15 minut. Studzimy na kratce. Po upieczeniu i wystudzeniu wszystkich przekładamy marmoladą, kremem czekoladowym, masą lub powidłem :-) Smacznego :-)





Szynka pieczona w rękawie do pieczenia

Szynka pieczona w rękawie do pieczenia



Dzień dobry :-) Dzisiaj przepis na pyszną, soczystą szynkę pieczoną w rękawie do pieczenia. Robił ją mój mąż jeszcze na święta, wyszła pyszna, delikatna. Dlatego też dzielę się z Wami przepisem. Można ją jeść na kanapki, można też zrobić sos i idealnie nadaje się na obiad. My jedliśmy obie wersje. Polecam, bo naprawdę pyszna, trzeba tylko pamiętać, żeby zamarynować ją 24 godziny przed pieczeniem. Przepis pochodzi z książki " Smaczna kuchnia. Domowe wyroby" Miłego dnia Wam życzę :-)

Składniki:

  • około 2 kg szynki wieprzowej
  • 4 łyżki oleju
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka miodu
  • 4 ząbki czosnku
  • 4 owoce ziela angielskiego
  • 3 owoce jałowca (nie miałam, nie dałam)
  • 1 łyżeczka grubo zmielonego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1 łyżeczka soli
  • rękaw do pieczenia


1. Najpierw przygotowujemy marynatę. Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Owoce ziela angielskiego i jałowca utłuc w moździerzu. Do słoiczka wlewamy olej, ocet balsamiczny, dodajemy miód i pozostałe przyprawy (obie papryki, czosnek ziele angielskie i jałowca utłuczone w moździerzu, sól, pieprz. Słoiczek zakręcamy i kilka razy energicznie nim potrząsamy, żeby składniki się połączyły.
2. Szynkę dokładnie myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym. Przekładamy do miski i polewamy przygotowaną marynatą. Dokładnie nacieramy tą marynatą mięso. Przykrywamy i wstawiamy na dobę do lodówki.
3. Zamarynowane mięso przekładamy do rękawa, dolewamy marynatę, która została nam w misce. Oba końce zawiązujemy, wkładamy do naczynia żaroodpornego. Pieczemy w 190 stopniach około 2 godziny. Następnie po tym czasie delikatnie rozcinamy rękaw u góry i pieczemy mięso jeszcze około 20 minut. Wtedy skórka na wierzchu będzie ładnie zarumieniona. Gotowe mięso możemy podawać na ciepło lub wystudzić i będzie idealne na kanapki :-) Smacznego :-)





Sałatka z kurczakiem, kukurydzą, pieczarką, jajkiem, serem i kiełkami

Sałatka z kurczakiem, kukurydzą, pieczarką, jajkiem, serem i kiełkami



Dzień dobry :-) U Was tez taka zima? U mnie pada śnieg już chyba trzeci dzień pod rząd, jest pięknie biało i dość mroźno. U mnie dziś przepis na sałatkę. Tym razem z kurczakiem, którego usmażyłam z papryką słodką, do tego kukurydza, pieczarki marynowane, jajka, ser żółty i kiełki brokuła. Sałatka wyszła pyszna, polecam. Miłego poniedziałku Wam życzę :-)

Składniki:

  • 2 filety z kurczaka
  • 1 duży słoik pieczarek marynowanych
  • 5 jajek
  • 20 dkg sera żółtego
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 opakowanie kiełków u mnie z brokuła
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • sól
  • pieprz
  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1 łyżeczka musztardy


1. Filety z kurczaka myjemy, osuszamy ręcznikiem i kroimy w kostkę. Podsmażamy na niewielkiej ilości oleju, w trakcie smażenia dodajemy słodką paprykę, sól i pieprz. Po usmażeniu studzimy.
2. Pieczarki kroimy na ćwiartki, jajka gotujemy na twardo, po ugotowaniu obieramy i kroimy w większą kostkę. Kukurydzę odsączamy. Wszystkie składniki przekładamy do większej miski, dodajemy majonez, musztardę i jogurt, mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem.
3. Sałatkę przekładamy do miski w której będzie podana. Ser żółty ścieramy na tarce o grubych oczkach, przekładamy na sałatkę. Na ser dajemy kiełki z brokuła. Smacznego :-)




Placuszki jogurtowe z pomarańczą

Placuszki jogurtowe z pomarańczą



Dzień dobry kochani po świętach :-) Ja jakoś ogarnąć się nie mogę, ani z niczym zdążyć. Tak jakoś zaczęłam niby leniwie, ale nie do końca jak się okazuje ;-) Dziś przepis na lekkie placuszki jogurtowe z pomarańczą. Do ciasta  dodałam startą skórkę z połowy pomarańczy i sok z całej. Placuszki wyszły puszyste i bardzo smaczne. Zamiast cukru syrop klonowy, żeby było zdrowiej. Polecam i miłego dnia Wam życzę :-)

Składniki:

  • 250 g jogurtu naturalnego gęstego
  • 3 jajka L
  • sok wyciśnięty z 1 pomarańczy + otarta skórka z połowy pomarańczy
  • 1,5 szklanki mąki
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki proszku
  • syrop klonowy lub miód 


1. Jajka ubijamy na najwyższych obrotach na jasną, puszystą masę. Pomarańcze szorujemy porządnie szczotką i sparzamy. Następnie z połowy ścieramy skórkę i z całej wyciskamy sok. 
2. Do ubitych jajek dodajemy jogurt, sok z pomarańczy, skórkę i syrop klonowy, miksujemy na już mniejszych obrotach do połączenia się składników. Mąkę mieszamy z sodą i proszkiem do pieczenia, dodajemy do reszty składników i delikatnie mieszamy. Jak by ciasto było za rzadkie to dodajemy jeszcze troszkę mąki.
3. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju, łyżką nabieramy porcje ciasta i nakładamy na patelnię formując placuszki. Smażymy z obu stron na rumiany kolor. Podajemy z jogurtem, owocami, dżemem. Smacznego :-)





Szczęśliwego Nowego Roku 2019 !

Szczęśliwego Nowego Roku 2019 !



Dzień dobry kochani :-) No i kolejny rok się nam kończy. Szybko zleciał. Czy był dobry, powiem, że nie był zły. Było i ciężko i smutno, ale też było wiele wesołych i radosnych chwil. Cieszę się, że ma bloga, że mogę dla Was coś wrzucać, że Wam to smakuje (no może nie wszystkim ;-)) Mam nadzieję, że chęci i zapału, zdrowia, czasu, oraz pomysłów mi nie zabraknie i będę mogła prowadzić go dalej :-) 


Życzę Wam wszystkiego najlepszego oczywiście, 
żeby ten rok był spokojny, radosny, 
żeby spełniły się Wasze marzenia i te większe i te małe. 
Życzę Wam również dużo miłości :) 
Przede wszystkim dużo zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, 
bo jak ono będzie to ze wszystkim damy radę :-)
Tym, którzy wybierają się na imprezy, oczywiście szampańskiej zabawy :)))) 
Szczęśliwego Nowego Roku 2019 kochani !!!!!
Beata
"O chłopcu, ptaszynie i pewnym trumniarzu" Matilda Woods

"O chłopcu, ptaszynie i pewnym trumniarzu" Matilda Woods



Alberto mieszka w magicznym mieście Allora, gdzie ryby wylatują z morza, a domy lśnią jak górskie kryształy. Jest on trumniarzem. Wcześniej miał rodzinę i był zdolnym i odnoszącym sukcesy producentem mebli. Niestety dżuma, która przetoczyła się przez miasto zabrała całą jego rodzinę. Od tego momentu Alberto robi trumny. Pewnego dnia w jego domu zjawia się milczący i tajemniczy chłopiec o imieniu Tito, któremu towarzyszy dziwny, magiczny ptak Fii. Od tego momentu życie Alberto bardzo się zmienia. Okazuje się, że uciekają oni przed niebezpieczeństwem i szukają schronienia. Tito jest bardzo nieufny, ale powoli, powoli zaczyna przyjaźnić się z Alberto. Niestety Alberto będzie musiał stoczyć ciężką walkę, żeby uratować siebie i chłopca...


Książka to wspaniała opowieść, trochę smutna, ale ciekawa i niezwykle magiczna. Opowiada i miłości i przyjaźni, bogactwie, które wcale nie gwarantuje szczęścia i o tajemnicy, która prowadzi do śmierci. Książka zawiera też przesłanie i jest bardzo wciągająca. Niektórych może w pewnych momentach przestraszyć, bo trumny i zwłoki są u Alberta normalne, a akcja w większości dzieje się właśnie w jego domu, mimo to nie ma się co zrażać, bo jest to naprawdę bardzo ciekawa książka, a niektóre kwestie rodzice mogą na spokojnie dzieciom wyjaśnić. Z resztą jest to książka dla dzieci w wieku 9-11 lat, które to już niektóre sprawy rozumieją. Książka zawiera też piękne i magiczne ilustracje. Polecam :-)


Tytuł: "O chłopcu, ptaszynie i pewnym trumniarzu "
Autor: Matlida Woods
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Stron: 200
Cena okładkowa: 22,90 zł
Wydawnictwo: Zielona Sowa
"Szkoła trzęsiportków. Superpies" Pamela Butchart

"Szkoła trzęsiportków. Superpies" Pamela Butchart



W szkole trzęsiportków znowu dzieją się ciekawe rzeczy ;-) Ciężko to wszystko ogarnąć i znowu ze śmiechu pospadają wam portki :-) Pewnego dnia podczas porannej przerwy na boisko wbiega pies, który bardzo szybko potrafi znikać, co wydaje się dzieciom bardzo dziwne, a Gosi zadawało się, że spostrzegła jego ogon na dachu. Jak można się domyślić dzieci stwierdziły, że jest to superpies ... Pewnego dnia na szkolnej stołówce ktoś powiedział, że puree ziemniaczane w szkolnej stołówce nie jest zrobione z ziemniaków. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że jak powiedział to szóstoklasista to musi to być prawda, bo szóstoklasiści się nie mylą. Dzieci zabrały więc papkę i musiały dowiedzieć się czym ona tak naprawdę jest ... Nadszedł długo wyczekiwany dzień zawodów sportowych. Dzieci nie mogły doczekać się biegu z łyżką i jajkiem. Wszyscy zaczęli podejrzliwie przyglądać się Zuzi, która nikomu nie chciała pokazać swojego jajka ...



Trzy zabawne historie z udziałem klasy 2b, która we wszystkim widzi działanie mocy nadprzyrodzonych. Książeczka bardzo ciekawa, lekko napisana, a opisane w niej historie przypadną do gustu każdemu. Ilustracje wykonała Becka Moor, są naprawdę genialne i przeplatają się z tekstem, którego nie ma dużo i jest napisany większą czcionką. My posiadamy wszystkie książeczki z tej serii. Syn jest ich wielkim fanem, ale powiem Wam, że i my z chęcią je czytamy. Lekkie, zabawne, takie odstresowujące, idealne do poczytania z dzieckiem :-) Książeczki na pewno przez to, że są zabawne zachęcają dzieci do czytania. My polecamy książki Pameli Butchart, bo poprawiają humor, lekko się je czyta i są bardzo przyjemne :-)


Tytuł: "Szkoła trzęsiportków. Superpies "
Autor: Pamela Butchart
Okładka: miękka
Stron: 112
Cena okładkowa: 16,99 zł
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Copyright © 2016 kruche babeczki , Blogger